Sando Kaisen uprawia warzywa w naturalny sposób na pokrywie roślinnej, tak jak robi to las od milionów lat, bez uprawiania gleby, bez okopywania i pielenia, bez usuwania chwastów i kompostowania, bez żadnych środków chemicznych ani nawet biologicznych i praktycznie bez podlewania. Można by powiedzieć, że praktykuje «permakulturę», ale on sam woli twierdzić, że służy naturze, nie wymagając od niej niczego, chroniąc ją i tworząc warunki dla jak najpełniejszej bioróżnorodności. Nie nazywa się też ogrodnikiem. Po prostu oferuje żywym istotom owoce, które tylko Nieskończone Serce może zaoferować.
«Dużo się uczyłem, ale ostatecznie to natura jest moim największym nauczycielem, ponieważ w przeciwieństwie do ludzi nie jest sztuczna, nie kłamie, nie obiecuje niczego, nie stara się stać się panem ani niczym kierować. Jest bardzo wrażliwa, ponieważ zmuszona jest akceptować wszystko, co ją spotyka. Dzisiejsi ludzie i mnisi łudzą się, że znają prawdziwy zen, zwłaszcza jeśli potwierdzają to japońskie instytucje poszukujące władzy i uznania.
Mówi też: «Widzę swoje oblicze w naturze i w najmniejszym owadzie”.
Próba uchwycenia pustki umysłu, jednocześnie poszukując buddyjskości w zjawiskach, jest błędem, ponieważ przedmioty są pozbawione własnej natury. Są one podobne do snu. Dostrzeganie buddyjskości w przedmiotach jest sprawą oświeconego, ale wtedy przedmioty nie są już przedmiotami, lecz samym sobą. Ostatecznie nie jest to ani ja, ani przedmioty, jest to Dharmakaja, jedyne ciało Buddy bez narodzin. Nie dbam o zaszczyty i nie dbam o to, jak postrzegają mnie ludzie. Przekazałem ducha Wielkiego Mokudo Taisena, a ogród warzywny ma to gdzieś.»
«Stary niedźwiedź syberyjski kontempluje stogi słomy na spokojnym śniegu».
Sando Kaisen